Internetowy Serwis Abstynentów Od Alkoholu
Witam serdecznie wszystkich w serwisie www.abstynenci.pl, którego celem jest zrzeszanie ludzi, którzy nie piją
napojów alkoholowych! Tak, w tym serwisie dowiesz się więcej o nas, o naszym życiu. Jeżeli jesteś jednym z nas, to witaj tym bardziej,
bo nie ma nas tak wiele. Jeżeli nie jesteś jednym z nas, to nie załamuj się, zawsze możesz nim
zostać :-) - ten serwis został także stworzony dla takich jak Ty. Możesz się tutaj sporo dowiedzieć także o samym alkoholu.
Serwis abstynenci.pl nie jest serwisem poświęcony problemom alkoholizmu - jeżeli dotknął Cie ten problem, istnieją
bardziej kompetentne serwisy poświęcone tej tematyce. Ten serwis jest tworzony przez ludzi, którzy wcale nie musieli mieć do czynienia z
alkoholem w swoim życiu, pod jakąkolwiek jego postacią, aby dojść do wniosku, że nie jest im on do niczego potrzebny.
Jeśli chcesz więcej dowiedzieć się o samym serwisie, to zapraszam do działu poświęconego temu tematowi. Jeśli masz ochotę podyskutować trochę, poznać inne punkty widzenia, bądź zrugać nas, to zapraszam także na nasze forum dyskusyjne.
Newsy
Abstynenci pierwotni, wtórni i pijący - ryzyko choroby wieńcowej
Badanie przeprowadzone na brytyjskich samcach w średnim wieku, wśród, których są przedstawiciele abstynentów pierwotnych (lifelong teetotalers), abstynentów wtórnych (Ex-drinkers) i pijących (drinkers), w tym tych ,,Bożków'' co piją umiarkowanie.
Klikając na linka, zostaniecie skierowani do pełnego dokumentu dot. tych badań (treść po angielsku)
Wyniki tych dziwnych badań stwierdzają, że pierwotni i wtórni generalnie mają mniejsze ryzyko śmierci z powodu takich chorób, za to zwiększone z powodu ,,innych'' czynników (np oberwaniem cegłą w głowę za odmowę alkoholu). Generalnie nie ma przekonywujących dowodów, że umiarkowanie pijący, mają zdrowsze serca - a więc czyja to wina jak nie czerwonego wina? ;-)
PS Gdzie jeszcze można znaleźć takich idiotów, jak abstynenci pierwotni, palący papierosy? Normalne dinozaury dla dinozaurów.
Annihilator :: 2010-03-25 09:41 :: Komentarze
Ni pies, ni wydra.
Czytając różne fora, wiele się można dowiedzieć. Spektrum tematów w jakie obfituje dzisiejszy Internet zwala z kopyta na wszystkie możliwe łopaty, wystające lub nie.
Nie powinno więc nikogo dziwić, że wpadłem kiedyś na pewien portal, którego nazwy nie wymienię. Wybitni śledczy, pokroju choćby Wykop CSI, będą mogli się lekko nagłowić, jakie miejsce też ja mam na myśli. A ja mogę przejść do meritum.
I na tym pewnym portalu, pewna jego użytkowniczka, wpadła w cholernie poważną rozterkę - otóż jej chłopak jest abstynentem od alkoholu. Wygląda na to, że pierwotnym. No i ona nie wie czy to dobrze, czy źle. Zatem pyta innych o zdanie, w tym także, czy chciałybyście takiego (w domyśle chodzi chyba o kobiety). Ten z pozoru błachy problem uświadomił mi dwie rzeczy:
1) Średnią IQ użytkowników tego portalu,
2) Przyjęte w społeczeństwie normy postrzegania.
Niestety rozważania o obydwu punktach do przyjemnych nie należą. Odnośnie tego ,,problemu'' pewnej użytkowniczki, około 80% odpowiedzi brzmi ,,lepszy abstynent, niż alkoholik''. Z tego miejsca ślę straszne podziękowania dla pokemonów z tego tajemniczego portalu, że lepszy jestem niż alkoholik. Naprawdę nic tak nie buduje samooceny człowieka, jak takie docenienie tego kim się naprawdę jest! W każdym razie brzmi to co prawda jak ,,lepsze to niż nic!'', ale ilość pochwał przekroczyła tam i tak masę krytyczną i nie będę już tak wybrzydzał, zwłaszcza biorąc pod uwagę punkt 1).
Pewnie nudne to będzie, ale napiszę, żeby być obiektywnym, i żeby nie było, że tylko jednej części ćwierćinteligentów tamże się uczepiłem - sporo osobników napisało, że to nienormalna sytuacja, że chłopak jest abstynentem. Ufff... całe szczęście chciałoby się powiedzieć. Dzięki temu wiem, że jesteśmy w Polsce, bo już myślałem, że jakieś Indie mnie tu zastały albo Afryka. Niestety ilość tak kretyńskich stwierdzeń plasuje się tam w znacznej mniejszości za ,,lepszy abstynent, niż alkoholik'', co mnie niepokoi, gdyż moją elitarność może szlag trafić przez takie właśnie pokemonów rozterki. :-)
Uważny skubaniec pewnie zauważy, że zza tych wypowiedzi wyłania się jednak człowiek-bóg. Superbohater tradycji. Niedościgniony wzór umiaru, kompromisu, odpowiedzialności i dobrego smaku. Tym kimś jest ktoś, kto pije alkohol z umiarem. Jednak człowiek pijący z umiarem, trzymający się daleko swych granic niebezpiecznego napięcia życiowej taśmy filmowej, raczej jest znacznie słabszym osobnikiem od abstynentów. Słabszym w sensie dokonania ,,co jest lepszym wyczynem; pożyteczniejszym i jednocześnie trudniejszym?''
Gdyby przyjąć założenie, że rezygnacja z czegoś, co się spróbowało, czego się zna, to dopiero
wyczyn, wówczas pijący umiarkowanie faktycznie przewyższa w ,,lepszości'' abstynenta... pierwotnego.
Jako przedstawiciel tych właśnie rzeknę, że faktycznie, nie próbowałem, i nie mogę stawać w szranki z pijącym umiarkowanie. Dla sporej części lemmingów będę gorszy i poczuwam się do pogodzenia się z niniejszą sytuacją. Jakoże jestem lepszy od alkoholika, to już jest jednak coś i muszę się zadowolić tą nagrodą pocieszenia jaką mi chcąc nie chcąc, serwują.
Jednakże abstynentom wtórnym, pijący umiarkowanie może buty czyścić i bynajmniej nie byle czym. Zwłaszcza tym wtórnym, którzy nie musieli być abstynentami, a nimi zostali. Gdzie zatem jest przewaga w ,,dokonaniach'' człowieka pijącego z umiarem, nad człowiekiem, który pił (z umiarem), ale przestał? Nigdzie, on przegrywa, zapamiętajcie sobie to lemmingi, bo tylko to do Was dociera. Przegrywa. Zatem pisanie w stylu ,,lepszy abstynent niż alkoholik'', pokazuje wyraźny kryzys w punkcie 1), a tym samym całkowicie uprawnia mnie do używania tutaj określenia lemmingi.
Dlaczego pijący umiarkowanie w ogóle piją? Czy tacy ludzie mogą przestać? Czy pewnego dnia mogą sobie powiedzieć ,,chrzanię dziś to wino do obiadu lub to piwo raz na tydzień ze znajomymi?'' Gdy zadamy takie pytanie, okaże się, że niewielu takich mistrzów pozostanie na placu boju, pozostaną tylko Ci, co traktują napoje alkoholowe jak i tradycje, raczej obojętnie. Tacy właśnie kreują tą tzw ,,kulturę picia'', na którą się niektórzy lubią powoływać, ale nigdy do niej nie dorosną. Podobnie jak do abstynencji od alkoholu.
Zatem, czy abstynent jest lepszy niż alkoholik? Czy lemming jest lepszy od wiernego psa? Te i inne dylematy możemy roztrząsać, ale wiemy jedno - kompleks użytkowników tego portalu pokazuje, jak bardzo ich zabolało, że ktoś jest abstynentem, choć i tak lepiej, niżli był... wiadomo kim. Prawdopodobnie nie są ani alkoholikami, ani abstynentami. Ni pies, ni wydra chciałoby się powiedzieć ich językiem i tego się trzymajmy. :-)
Annihilator :: 2010-02-26 19:18 :: Komentarze
Jesteś alkoholikiem i szukasz pomocy? Nie tutaj!
No właśnie.
Nie chcę być niegrzeczny - staram się szanować wszystkich, ale znowu muszę oblepić serwis paroma informacjami (nie wiem dlaczego mi się pogubiły ostatnio), że nasz serwis/forum nie jest miejscem, gdzie powinno się szukać pomocy, w uzależnieniu od alkoholu.
Nigdy tak nie było i nie będzie (chyba, że mnie tu zdetronizują z pozycji naczelnego góró), że ten serwis miał taką misję jak walka z uzależnieniami. Nie miał. Tutaj skupiamy się na abstynencji jako takiej. Abstynencja od alkoholu, tutaj, jest tematem przewodnim - a nie jej motyw.
Jesteś abstynentem, bo tak lubisz - witaj!
Jesteś abstynentem, bo tego wymaga Twoja terapia na uzależnienie od alkoholu - witaj!
Nie jesteś abstynentem, bo cośtam - witaj!
Nie jesteś abstynentem, masz problem alkoholowy, szukasz pomocy - raczej źle trafiłeś.
Uzależnienie od alkoholu, to problem wymagający pomocy bardziej skomplikowanej, niż nasze dobre rady - często tych, którzy nigdy nie pili. Pamiętaj o tym.
Annihilator :: 2009-12-10 18:55 :: Komentarze
150 skrzynek piwa zrzucił. Gratulacje od serwisu abstynenci.pl
No nie, pamiętacie mój poprzedni wpis? Myślałem, że jestem w tym dobry, ale ktoś jest jednak lepszy: http://tiny.pl/386x
Zdjęcie: http://img200.imageshack.us/img200/6061/tirc.jpg
Spójrzcie tylko na ten piękny widok!
Annihilator :: 2009-06-25 08:58 :: Komentarze
O autorze, nowa wersja.
UWAGA: Zamieszczone tu informacje są wstrząsające i nie dla osób o słabych głowach.
Link do artykułu.
Annihilator :: 2009-06-24 18:27 :: Komentarze
Pad głównego serwera
Witam,
Serwis działa na zapasowym serwerze, wskutek padu tego głównego. Mam nadzieję, że dla większości pad był niezauważalny - kopia jest z Poniedziałku, także paru postów na forum może brakować.
Annihilator :: 2009-06-18 16:47 :: Komentarze
Słabość?
Dzisiaj będzie krótko i o mnie. O mojej abstynencji i o Waszej też. O chwilach, kiedy... Kiedy zaczyna się wątpić, rozważać swoją abstynencję, głębiej się nad nią zastanawiać - jeden z elementarnych życiowych poglądów na chwilę się zachwiał. To trochę jak z wiarą, chociaż można uznać, że się na tym nie znam, bo jestem niewierząca.
Miałam próbę do swojego spektaklu. Gdy skończyłam, zaczęłam rozmowę z M. o teatralnym światku. Powiedziała mi, że bez picia ani rusz. Ostra popijawa jest po każdej premierze. Wie, bo widziała, jej rodzice są aktorami. Od siebie dodałam, że ponoć reżyserzy nieźle chleją. “Szopa ani rusz picia, będziesz się musiała przystosować”. Wiem jak wygląda świat artystów. Coś się we mnie złamało na chwilę. Przez głowę przebiegła mi niepokojąca myśl, że moja abstynencja może być przeszkodą na drodze ku karierze reżysera teatralnego, że to problem, który będzie rzutował na moje kontakty z resztą ludzi, którzy w tym siedzą. Jednocześnie nie przeszło mi przez myśl, ażeby z tego zrezygnować, chociaż pewnie gdzieś w podświadomości odezwał się głos “Może pić dla wygody i nie odstawania?”.
Jak dobrze, że była to tylko jedna, krótka chwila, którą natychmiast wygnałam ze swej głowy. To na swój sposób było przerażające, że życie chciałoby stanąć przeciwko nam samym. Czy moja abstynencja jest słaba? Jeśli nie zaczęłam pić, to chyba jednak nie jest tak źle. Lubię pamiętać swoje życie, wiedzieć że każda jego sekunda należy wyłącznie do mnie, a nie do wspomnień kogoś innego. Coś takiego nie powinno być problematyczne, a wręcz pomocne, jednak niektórzy ludzie widzą to inaczej, dla nich jest to jednak problem. Szkoda, że jest ich aż tylu.
Szpon :: 2009-04-05 23:23 :: Komentarze
(Alkoholowe) ludobójstwo Słowian
W odpowiedzi na prośbę, zamieszczam pod nowym tytułem.
(Alkoholowe) ludobójstwo Słowian:
http://rutube.ru/tracks/1552308.html?v= … 7ad2f6bd3d
http://rutube.ru/tracks/1552314.html?v= … a3951c8074
http://rutube.ru/tracks/1552322.html?v= … 6009dc1b00
http://rutube.ru/tracks/1552334.html?v= … bfa578b335
Prof. Żdanow jest też wiceprezydentem Międzynarodowej Akademii Trzeźwości z siedzibą w Szwecji. Możemy więc uznać go za autorytet międzynarodowy.
Zasadniczo treść jest taka, jak w Rosyjskim krzyżu. Znacznie szerzej jednak potraktowany jest problem śmierci komórek mózgowych. Alkohol powoduje mikroskrzepy ze sklejonych erytrocytów. O ile są one stosunkowo niegroźne dla żył np. nóg, w przypadku twarzy i nosa powodują sinienie, fioletowienie, o tyle dla komórek mózgowych, które zasilane są mikrokapilarami, w których erytrocyty nie są w stanie się wyminąć, są po prostu zabójcze. Jakikolwiek skrzep powoduje zatkanie kapilary, niedotlenienie komórki mózgowej i jej śmierć. Normalna praca kory mózgowej zostaje zakłócone. Dlatego alkohol powoduje durnienie nie tylko w przenośni. Durnieje każdy po swojemu w zależności od tego, jaki ośrodek zostaje najpierw uszkodzony (ruchu, odpowiedzialny za zachowania, pamięć). Otóż ciekawe, dlaczego pijak nie pamięta minionego dnia. Po prostu komórki z zapisanymi danymi zostały zniszczone. Cóż się z nimi dzieje dalej? Pod wpływem temperatury gniją. To gnicie jest przyczyną bólu głowy – porannego kaca. Organizm, aby nie dopuścić do zatrucia mózgu, dostarcza do niego większe ilości płynów. One naciskają mózg, powodując ból. Martwe komórki są rozpuszczane i wydalane z moczem. W ten sposób mózg spływa do kanalizacji.
Aforyzm: Kto wieczorem pije piwo, wino, ten rano sika własnym mózgiem.
Rozwija też myśl o wpływie piwa na impotencję mężczyzn. Nadmiar żeńskich hormonów (skutek chmielu) powoduje niewieścienie mężczyzn. Podobno w skrajnych przypadkach odmieńcy mają nawet swoje krytyczne dni, z tym, że krew idzie im z nosa. Kobiety reagują odwrotnie – zmieniają się w agresywne hiperseksualne samice. Eksperymenty na szczurach pojonych piwem dowiodły: Samce zostały alkoholikami i się spiły. Samice, nie mając z nich pożytku, dostały szału i rozerwały samców. Sekcje samic wykazały czterokrotnie powiększone macice, zalane śluzem.
Papierosy: 196 trujących związków chemicznych, których koncentracja przekracza normy ludzkie. 14 z tych trucizn nich to zwykłe narkotyki.
Co często robi człowiek między jednym a drugim kuflem piwa? Pali papierosy. Po alkoholu mikroskrzepy, krew w naczyniach nie dochodzi, morda czerwona. Zaciąga się papierosem. Następują zwykłe dla palenia spazmy na poziomie naczyń krwionośnych. Naczynia zakorkowane, krew nie dochodzi, ciśnienie rośnie, bo próbują wykonać skurcz, aby przepuścić truciznę z papierosów. Naczynia pękają. Powstają mikrowylewy. Jeśli nastąpi to w mózgu, nosi to nazwę mikrowylewu. Może skończyć się paraliżem. Jeśli nastąpi w sercu – następuje mikrozawał.
Alkohol dziesięciokrotnie zwiększa negatywny wpływ tytoniu na człowieka. Połowa ze 196 trucizn z papierosów na szczęście nie rozpuszcza się w wodzie i przechodzi przez człowieka. Jeśli jednak pije się alkohol, to w nim rozpuści się prawie wszystko i wszystko to pójdzie w organizm.
Aby nie pozostać gołosłownym: Alkohol i papierosy zabijają 60% ludzi w wieku produkcyjnym w Rosji.
Alkohol niszczy tłuszczowe otoczki komórek. Jest to szczególnie niebezpieczne dla komórek rozrodczych.
Pytanie: Ile wynosi bezpieczna dawka alkoholu? Odpowiedź: 0.
Reasumując: Nie ma żadnego nieszkodliwego kulturalnego picia.
Tyle przytoczone linki…
Michal :: 2009-03-03 17:33 :: Komentarze
Dzieciecy alkoholizm
W odpowiedzi na prośbę zamieszczam tekst pod nowym tytułem. :-)
Udało mi się obejdzeć pierwszy z filmów - Dziecięcy alkoholizm (http://rutube.ru/tracks/1575478.html?v= … 7997cf3513).
Treść:
92% z tych, którzy używają alkoholu, zetknęli się z nim w wieku do 15 lat, a 1/3 - do 10. Jeden z bohaterów mówi tak: Miałem 10 lat i kumple powiedzieli - mamy już 10 lat - napijmy się. Inna dziewczyna - 14 lat. Diagnoza postawiona w wieku lat 13. Mówi, iż w klasie 30 osób, z czego nie pije 10.
Spożycie alkoholu: 10 - 30 l na głowę.
Autorzy filmu nie zostawili suchej nitki i na koktajlach, z zawartością 9%. Podobno 2 puszki i jest 100 g wódki. Zawartość kofeiny jak w około 8 filiżankach kawy. Konserwant E211 podobno zmienia DNA, może powodować raka i Parkinsona. Oczywiście nie znam się na tym absolutnie... Barwnik E129 - rakotwórczy.
Zresztą reasumując: Wychodzi, że bujdą są wszystkie napoje bezalkoholowe, bo we wszystkich jest alkohol.
Autorzy rozprawiają się też z piwem. Mówią, że to bardzo niebezpieczny napój, który większość ludzi nawet nie uważa za alkohol. Podobno w przypadku pijących dziewcząt wielokrotnie rośnie ryzyko bezpłodności i chorób onkologicznych. O estrogenach było już wcześniej, kiedy była mowa o tym, dlaczego mężczyzna pod wpływem piwa upodabnia się do kobiety... Padło określenie feminizacji mężczyzn. Pijących chłopców ostrzegają, że w wieku lat 30 będą mieć kłopoty z życiem seksualnym, a w wieku lat 40 będą impotentami. Podobno dziecko nie ma reakcji wymiotnej na piwo i dlatego piwo toruje drogę do innych alkoholi. Podobno 90% alkoholików zaczynało od piwa.
W filmie podkreśla się, że dzisiaj jest moda na picie. Nauczycielka opowiada, że uczniowie piją wprost na lekcji. Nawet ją chcieli zaprosić.
Młoda dziewczyna wypowiada się z uśmiechem na twarzy, że nie pójdzie na studniówkę, bo można nie pić i patrzeć inteligentnie, ale to nie będzie ciekawe, bo po alkoholu u tych, którzy wypiją, będą przecież dodatkowe „pasje”.
W I klasie raz na miesiąc pije 5% dzieci. W XI – 95%. Prof. Żdanow mówi tak: Przyszli trzeźwi, wyszli pijani. On mówi, że nie dziwi się już 95%, ale tym 5%, które przy takim nacisku zachowały, jak to nazwał, „alkoholowe dziewictwo”.
Piją ci, których rodzice nie piją, piją i ci, którzy są DDA. 60%, bo im się to podoba. 15%, bo to zmniejsza poziom stresu. 22% zaczyna pić z powodu tego, że piją koledzy. Młodzi ludzie w wywiadzie mówią, że w towarzystwie „grzech nie wypić”. Zrzucają się na alkohol, więc potem piją po równo, choć są w różnym wieku. Podobno pijące dziecko nie potrafi ograniczyć się jedną dawką. W efekcie przyjmuje dozy, mogące zabić dorosłego. Podobno podrostki piją, dopóki nie skończy się alkohol. Drugą cechą charakterystyczną jest to, że, wcześniej czy później, podrostki zaczynają mieszać alkohol z narkotykami. To w związku z dążeniem do eksperymentowania. Podobno zawsze pierwszym krokiem do narkomanii jest alkohol.
Liczba pijących kobiet wzrosła w ostatnich latach 8 razy. Większość pije od dzieciństwa 9od 12 lat). Dziewczęta piją podobno więcej, niż chłopcy.
Aby spić dzieci, ceny są niskie na tyle, aby powstał dylemat: Kupić piwo czy coś na śniadanie. Padają słowa, że trwa wojna o to, aby zapić na śmierć młode pokolenie. Cała moc propagandy ukierunkowana na spicie ludzi. U młodych najpierw atakowane są serce i trzustka. Dwudziestolatek, pijący od dzieciństwa, psychologicznie upodabnia się do czterdziestolatka. Najniebezpieczniejsze jest to, iż młody człowiek czuje się zdrowy i nie da sobie nic wmówić, bo przecież czuje się dobrze. W miarę, jak brnie w alkoholizm, pojawiają się dreszcze, drętwienie rąk i nóg. W trzecim stadium jest już to, co widać u tych, którzy stoczyli się na dno. W trzecim stadium ludzie tak charakterystycznie chodzą, powoli, „szarpanymi” , malutkimi krokami. To już jest stadium nieuleczalne.
Wg danych Ministerstwa Obrony, z 10 poborowych dziewczęta mogą jeszcze pokładać nadzieję na 2. 8 to przyszli narkomani, alkoholicy. Picie przed 18 prowadzi do wzrostu ryzyka urodzenia uszkodzonego umysłowo dziecka.
Przede wszystkim alkohol niszczy mózg… Jeśli dziecko zaczyna pić, jego rozwój intelektualny ulega zahamowaniu. Następuje alkoholowe porażenie mózgu. Objętość mózgu się zmniejsza, rośnie ilość wody. Rodzice nie wiedzą o co chodzi. Myślą, że to okres przejściowy. Obniżaniu się intelektu towarzyszy formowanie się osobowości alkoholowej, z takimi cechami, jak zakłamanie, agresja, reakcje depresyjne, dewiacje seksualne, zawężenie i spłycenie zainteresowań, emocjonalna ordynarność… Nie ma krytycyzmu do swojej postawy. Podrostki myślą, że są normalni. Nastroje są zmienne, bez przyczyny.
10% mieszkańców internatów dla dzieci odebranych alkoholikom kończy życie samobójstwem, 40% zostaje alkoholikami, 40% przestępcami. Tylko 10% integruje się w społeczeństwo. Większość z nich miała dziadów z tzw. rodzin na poziomie. Dziadkowie często nie pili.
90% przestępstw młodociani dokonują pod wpływem alkoholu.
Autorzy programu przeprowadzili dwa eksperymenty. W jednym wszyscy młodociani (13 – 16 lat) kupili alkohol bez problemu. W drugim nikt nie zareagował, kiedy demonstracyjnie pili na ławce. W ciągu 3 godzin eksperymentu nikt im nie zwrócił uwagi.
Nawet alkoholik, któremu udało się pić, z powodu naruszenia procesów metabolicznych na zawsze jest alkoholikiem. Nie sposób tego wyleczyć. Może nie pić, ale tylko dopóty, dopóki nie spróbuje.
Kończy się film zdaniem, iż dziecko – alkoholik skazuje się na los człowieka, któremu nie udało się przeżyć swojego życia. Żyje, nie wiedząc po co, bez celu. Zostaje tylko jedno – picie…
Reasumując autorzy powtarzają: prawie 90% podrostków otwarcie pije na ulicach i w szkołach, alkohol jest ogólnie dostępny, dorośli nie reagują, 2/3 dzieci w wieku lat 13 pije, dziewczęta zaczynają pić wcześniej, niż chłopcy, kraj od 7 lat ma I miejsce w dziecięcym alkoholizmie. Jeśli nie zareaguje obecne pokolenie, to kolejne nie będzie sobie już w stanie z tym poradzić.
Ciekawe, jakie są dane dotyczące Polski…
Michal :: 2009-03-03 17:31 :: Komentarze
Nawet niewielkie ilości alkoholu powodują wzrost ryzyka raka.
Tekst źródłowy: http://portalwiedzy.onet.pl/4868,11127, … pisma.html
Wypijanie tylko jednego małego kieliszka wina dziennie istotnie zwiększa ryzyko wystąpienia częstych nowotworów - sugeruje największe z przeprowadzonych dotąd badań dotyczących związku między alkoholem i rakiem. Prawdopodobieństwo wystąpienia pewnych typów raka u kobiet pijących jeden kieliszek wina dzienne jest większe niż u abstynentek.
Odkryto, że jeden drink dziennie istotnie zwiększał ryzyko wystąpienia raka piersi, wątroby i jelita grubego, a szacuje się, że w Wielkiej Brytanii przekłada się to na ponad 7000 dodatkowych przypadków raka.
Naukowcy z Uniwersytetu w Oksfordzie uważają, że odkrycie to, które jest częścią badania Million Women Study, dowodzi jasno, że regularne spożywanie nawet niewielkich ilości alkoholu może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia.
Naomi Allen, epidemiolog zajmujący się częstością występowania nowotworów, która prowadziła badanie, wykorzystała dane medyczne, by zidentyfikować przypadki raka w grupie 1 280 296 kobiet w wieku średnim. Wśród kobiet, które piły alkohol, jego średnie spożycie wynosiło jedną jednostkę alkoholu dziennie, co stanowi równowartość jednego małego kieliszka wina lub 8 gramów czystego alkoholu. Pół litra piwa jest równe około dwóm jednostkom. Bardzo niewiele kobiet spożywało więcej niż trzy drinki dziennie.
W okresie siedmiu lat u 68 775 kobiet rozpoznano raka. Podczas gdy alkohol zdawał się zmniejszać ryzyko wystąpienia pewnych rzadkich nowotworów takich jak rak nerki, chłoniaki nieziarnicze czy guzy tarczycy, zwiększał zagrożenie innymi rodzajami nowotworów.
Na każdy tysiąc kobiet regularnie pijących alkohol raz dziennie występowało w skali roku 11 dodatkowych przypadków raka piersi, jeden dodatkowy przypadek raka jamy ustnej oraz jeden dodatkowy przypadek raka jelita grubego. Liczba rozpoznań raków przełyku, gardła i wątroby wzrosła o dodatkowe 0,7 przypadku na tysiąc kobiet rocznie. Wzrost ryzyka raka był jednakowy bez względu na to, czy kobiety piły wino, piwo, alkohole wysokoprocentowe, czy też różne trunki.
- W Wielkiej Brytanii liczba rozpoznawanych co roku przypadków raka piersi, wątroby, jamy ustnej i gardła łącznie wynosi około 118 na 1000 kobiet. Wypijanie jednego drinka dziennie spowoduje 15 dodatkowych przypadków raka na 1000 kobiet do 75. roku życia [rocznie] – tłumaczy Allen.
Picie alkoholu dwa razy dziennie podwoiłoby liczbę dodatkowych przypadków do 30. Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie „Journal of the National Cancer Institute”.
Palenie tytoniu jest nadal najsilniejszym samodzielnym czynnikiem rakotwórczym, któremu przypisuje się około jednej trzeciej diagnozowanych przypadków raka. Uważa się, że dieta i czynniki z nią związane, takie jak otyłość, stoją za kolejną jedną trzecią nowotworów, w tym zaś sam alkohol przyczynia się do około 5 procent wszystkich raków.
- Od rządu i resortu zdrowia zależy zmiana wytycznych zdrowia publicznego, jednak biorąc pod uwagę, że jest to największe badanie na świecie dotyczące tego problemu, oczywistym jest, że nawet niskie spożycie alkoholu, które nie wydaje się czymś istotnym zwiększa ryzyko raka, a większość kobiet jest tego najprawdopodobniej nieświadoma – tłumaczy Allen.
- Spożycie alkoholu ma mniejszy wpływ na częstość występowania nowotworów niż palenie, ale mimo to ma i tak ogromne znaczenie i jest tym czynnikiem, który ludzie mogą zmodyfikować, jeśli tego chcą. Ludzie muszą wiedzieć, że powoduje to wzrost zagrożenia rakiem, aby mogli podjąć odpowiedzialne działania – dodaje.
W artykule redakcyjnym towarzyszącym publikacji badania Michael Lauer i Paul Sorlie z Narodowego Instytutu Serca, Płuc i Krwi w Maryland napisali: „Z punktu widzenia ryzyka wystąpienia raka przesłanie tego badania nie może być bardziej wyraźne. Nie ma takiego poziomu spożycia alkoholu, który można by uznać za bezpieczny”.
- Wiemy o tym, że nadużywanie alkoholu zwiększa zagrożenie szeregiem nowotworów. To najnowsze badanie pokazuje, że nawet relatywnie niskie spożycie alkoholu podnosi ryzyko u kobiet… Im bardziej ograniczymy spożycie alkoholu, tym bardziej zmniejszymy zagrożenie rakiem – uważa Sara Hiom z brytyjskiego Cancer Research.
Annihilator :: 2009-03-02 09:41 :: Komentarze


