Internetowy Serwis Abstynentów Od Alkoholu
Witam serdecznie wszystkich w serwisie www.abstynenci.pl, którego celem jest zrzeszanie ludzi, którzy nie piją
napojów alkoholowych! Tak, w tym serwisie dowiesz się więcej o nas, o naszym życiu. Jeżeli jesteś jednym z nas, to witaj tym bardziej,
bo nie ma nas tak wiele. Jeżeli nie jesteś jednym z nas, to nie załamuj się, zawsze możesz nim
zostać :-) - ten serwis został także stworzony dla takich jak Ty. Możesz się tutaj sporo dowiedzieć także o samym alkoholu.
Serwis abstynenci.pl nie jest serwisem poświęcony problemom alkoholizmu - jeżeli dotknął Cie ten problem, istnieją
bardziej kompetentne serwisy poświęcone tej tematyce. Ten serwis jest tworzony przez ludzi, którzy wcale nie musieli mieć do czynienia z
alkoholem w swoim życiu, pod jakąkolwiek jego postacią, aby dojść do wniosku, że nie jest im on do niczego potrzebny.
Jeśli chcesz więcej dowiedzieć się o samym serwisie, to zapraszam do działu poświęconego temu tematowi. Jeśli masz ochotę podyskutować trochę, poznać inne punkty widzenia, bądź zrugać nas, to zapraszam także na nasze forum dyskusyjne.
Newsy
Jesteś alkoholikiem i szukasz pomocy? Nie tutaj!
No właśnie.
Nie chcę być niegrzeczny - staram się szanować wszystkich, ale znowu muszę oblepić serwis paroma informacjami (nie wiem dlaczego mi się pogubiły ostatnio), że nasz serwis/forum nie jest miejscem, gdzie powinno się szukać pomocy, w uzależnieniu od alkoholu.
Nigdy tak nie było i nie będzie (chyba, że mnie tu zdetronizują z pozycji naczelnego góró), że ten serwis miał taką misję jak walka z uzależnieniami. Nie miał. Tutaj skupiamy się na abstynencji jako takiej. Abstynencja od alkoholu, tutaj, jest tematem przewodnim - a nie jej motyw.
Jesteś abstynentem, bo tak lubisz - witaj!
Jesteś abstynentem, bo tego wymaga Twoja terapia na uzależnienie od alkoholu - witaj!
Nie jesteś abstynentem, bo cośtam - witaj!
Nie jesteś abstynentem, masz problem alkoholowy, szukasz pomocy - raczej źle trafiłeś.
Uzależnienie od alkoholu, to problem wymagający pomocy bardziej skomplikowanej, niż nasze dobre rady - często tych, którzy nigdy nie pili. Pamiętaj o tym.
Annihilator :: 2009-12-10 18:55 :: Komentarze
150 skrzynek piwa zrzucił. Gratulacje od serwisu abstynenci.pl
No nie, pamiętacie mój poprzedni wpis? Myślałem, że jestem w tym dobry, ale ktoś jest jednak lepszy: http://tiny.pl/386x
Zdjęcie: http://img200.imageshack.us/img200/6061/tirc.jpg
Spójrzcie tylko na ten piękny widok!
Annihilator :: 2009-06-25 08:58 :: Komentarze
O autorze, nowa wersja.
UWAGA: Zamieszczone tu informacje są wstrząsające i nie dla osób o słabych głowach.
Link do artykułu.
Annihilator :: 2009-06-24 18:27 :: Komentarze
Pad głównego serwera
Witam,
Serwis działa na zapasowym serwerze, wskutek padu tego głównego. Mam nadzieję, że dla większości pad był niezauważalny - kopia jest z Poniedziałku, także paru postów na forum może brakować.
Annihilator :: 2009-06-18 16:47 :: Komentarze
Słabość?
Dzisiaj będzie krótko i o mnie. O mojej abstynencji i o Waszej też. O chwilach, kiedy... Kiedy zaczyna się wątpić, rozważać swoją abstynencję, głębiej się nad nią zastanawiać - jeden z elementarnych życiowych poglądów na chwilę się zachwiał. To trochę jak z wiarą, chociaż można uznać, że się na tym nie znam, bo jestem niewierząca.
Miałam próbę do swojego spektaklu. Gdy skończyłam, zaczęłam rozmowę z M. o teatralnym światku. Powiedziała mi, że bez picia ani rusz. Ostra popijawa jest po każdej premierze. Wie, bo widziała, jej rodzice są aktorami. Od siebie dodałam, że ponoć reżyserzy nieźle chleją. “Szopa ani rusz picia, będziesz się musiała przystosować”. Wiem jak wygląda świat artystów. Coś się we mnie złamało na chwilę. Przez głowę przebiegła mi niepokojąca myśl, że moja abstynencja może być przeszkodą na drodze ku karierze reżysera teatralnego, że to problem, który będzie rzutował na moje kontakty z resztą ludzi, którzy w tym siedzą. Jednocześnie nie przeszło mi przez myśl, ażeby z tego zrezygnować, chociaż pewnie gdzieś w podświadomości odezwał się głos “Może pić dla wygody i nie odstawania?”.
Jak dobrze, że była to tylko jedna, krótka chwila, którą natychmiast wygnałam ze swej głowy. To na swój sposób było przerażające, że życie chciałoby stanąć przeciwko nam samym. Czy moja abstynencja jest słaba? Jeśli nie zaczęłam pić, to chyba jednak nie jest tak źle. Lubię pamiętać swoje życie, wiedzieć że każda jego sekunda należy wyłącznie do mnie, a nie do wspomnień kogoś innego. Coś takiego nie powinno być problematyczne, a wręcz pomocne, jednak niektórzy ludzie widzą to inaczej, dla nich jest to jednak problem. Szkoda, że jest ich aż tylu.
Szpon :: 2009-04-05 23:23 :: Komentarze
(Alkoholowe) ludobójstwo Słowian
W odpowiedzi na prośbę, zamieszczam pod nowym tytułem.
(Alkoholowe) ludobójstwo Słowian:
http://rutube.ru/tracks/1552308.html?v= … 7ad2f6bd3d
http://rutube.ru/tracks/1552314.html?v= … a3951c8074
http://rutube.ru/tracks/1552322.html?v= … 6009dc1b00
http://rutube.ru/tracks/1552334.html?v= … bfa578b335
Prof. Żdanow jest też wiceprezydentem Międzynarodowej Akademii Trzeźwości z siedzibą w Szwecji. Możemy więc uznać go za autorytet międzynarodowy.
Zasadniczo treść jest taka, jak w Rosyjskim krzyżu. Znacznie szerzej jednak potraktowany jest problem śmierci komórek mózgowych. Alkohol powoduje mikroskrzepy ze sklejonych erytrocytów. O ile są one stosunkowo niegroźne dla żył np. nóg, w przypadku twarzy i nosa powodują sinienie, fioletowienie, o tyle dla komórek mózgowych, które zasilane są mikrokapilarami, w których erytrocyty nie są w stanie się wyminąć, są po prostu zabójcze. Jakikolwiek skrzep powoduje zatkanie kapilary, niedotlenienie komórki mózgowej i jej śmierć. Normalna praca kory mózgowej zostaje zakłócone. Dlatego alkohol powoduje durnienie nie tylko w przenośni. Durnieje każdy po swojemu w zależności od tego, jaki ośrodek zostaje najpierw uszkodzony (ruchu, odpowiedzialny za zachowania, pamięć). Otóż ciekawe, dlaczego pijak nie pamięta minionego dnia. Po prostu komórki z zapisanymi danymi zostały zniszczone. Cóż się z nimi dzieje dalej? Pod wpływem temperatury gniją. To gnicie jest przyczyną bólu głowy – porannego kaca. Organizm, aby nie dopuścić do zatrucia mózgu, dostarcza do niego większe ilości płynów. One naciskają mózg, powodując ból. Martwe komórki są rozpuszczane i wydalane z moczem. W ten sposób mózg spływa do kanalizacji.
Aforyzm: Kto wieczorem pije piwo, wino, ten rano sika własnym mózgiem.
Rozwija też myśl o wpływie piwa na impotencję mężczyzn. Nadmiar żeńskich hormonów (skutek chmielu) powoduje niewieścienie mężczyzn. Podobno w skrajnych przypadkach odmieńcy mają nawet swoje krytyczne dni, z tym, że krew idzie im z nosa. Kobiety reagują odwrotnie – zmieniają się w agresywne hiperseksualne samice. Eksperymenty na szczurach pojonych piwem dowiodły: Samce zostały alkoholikami i się spiły. Samice, nie mając z nich pożytku, dostały szału i rozerwały samców. Sekcje samic wykazały czterokrotnie powiększone macice, zalane śluzem.
Papierosy: 196 trujących związków chemicznych, których koncentracja przekracza normy ludzkie. 14 z tych trucizn nich to zwykłe narkotyki.
Co często robi człowiek między jednym a drugim kuflem piwa? Pali papierosy. Po alkoholu mikroskrzepy, krew w naczyniach nie dochodzi, morda czerwona. Zaciąga się papierosem. Następują zwykłe dla palenia spazmy na poziomie naczyń krwionośnych. Naczynia zakorkowane, krew nie dochodzi, ciśnienie rośnie, bo próbują wykonać skurcz, aby przepuścić truciznę z papierosów. Naczynia pękają. Powstają mikrowylewy. Jeśli nastąpi to w mózgu, nosi to nazwę mikrowylewu. Może skończyć się paraliżem. Jeśli nastąpi w sercu – następuje mikrozawał.
Alkohol dziesięciokrotnie zwiększa negatywny wpływ tytoniu na człowieka. Połowa ze 196 trucizn z papierosów na szczęście nie rozpuszcza się w wodzie i przechodzi przez człowieka. Jeśli jednak pije się alkohol, to w nim rozpuści się prawie wszystko i wszystko to pójdzie w organizm.
Aby nie pozostać gołosłownym: Alkohol i papierosy zabijają 60% ludzi w wieku produkcyjnym w Rosji.
Alkohol niszczy tłuszczowe otoczki komórek. Jest to szczególnie niebezpieczne dla komórek rozrodczych.
Pytanie: Ile wynosi bezpieczna dawka alkoholu? Odpowiedź: 0.
Reasumując: Nie ma żadnego nieszkodliwego kulturalnego picia.
Tyle przytoczone linki…
Michal :: 2009-03-03 17:33 :: Komentarze
Dzieciecy alkoholizm
W odpowiedzi na prośbę zamieszczam tekst pod nowym tytułem. :-)
Udało mi się obejdzeć pierwszy z filmów - Dziecięcy alkoholizm (http://rutube.ru/tracks/1575478.html?v= … 7997cf3513).
Treść:
92% z tych, którzy używają alkoholu, zetknęli się z nim w wieku do 15 lat, a 1/3 - do 10. Jeden z bohaterów mówi tak: Miałem 10 lat i kumple powiedzieli - mamy już 10 lat - napijmy się. Inna dziewczyna - 14 lat. Diagnoza postawiona w wieku lat 13. Mówi, iż w klasie 30 osób, z czego nie pije 10.
Spożycie alkoholu: 10 - 30 l na głowę.
Autorzy filmu nie zostawili suchej nitki i na koktajlach, z zawartością 9%. Podobno 2 puszki i jest 100 g wódki. Zawartość kofeiny jak w około 8 filiżankach kawy. Konserwant E211 podobno zmienia DNA, może powodować raka i Parkinsona. Oczywiście nie znam się na tym absolutnie... Barwnik E129 - rakotwórczy.
Zresztą reasumując: Wychodzi, że bujdą są wszystkie napoje bezalkoholowe, bo we wszystkich jest alkohol.
Autorzy rozprawiają się też z piwem. Mówią, że to bardzo niebezpieczny napój, który większość ludzi nawet nie uważa za alkohol. Podobno w przypadku pijących dziewcząt wielokrotnie rośnie ryzyko bezpłodności i chorób onkologicznych. O estrogenach było już wcześniej, kiedy była mowa o tym, dlaczego mężczyzna pod wpływem piwa upodabnia się do kobiety... Padło określenie feminizacji mężczyzn. Pijących chłopców ostrzegają, że w wieku lat 30 będą mieć kłopoty z życiem seksualnym, a w wieku lat 40 będą impotentami. Podobno dziecko nie ma reakcji wymiotnej na piwo i dlatego piwo toruje drogę do innych alkoholi. Podobno 90% alkoholików zaczynało od piwa.
W filmie podkreśla się, że dzisiaj jest moda na picie. Nauczycielka opowiada, że uczniowie piją wprost na lekcji. Nawet ją chcieli zaprosić.
Młoda dziewczyna wypowiada się z uśmiechem na twarzy, że nie pójdzie na studniówkę, bo można nie pić i patrzeć inteligentnie, ale to nie będzie ciekawe, bo po alkoholu u tych, którzy wypiją, będą przecież dodatkowe „pasje”.
W I klasie raz na miesiąc pije 5% dzieci. W XI – 95%. Prof. Żdanow mówi tak: Przyszli trzeźwi, wyszli pijani. On mówi, że nie dziwi się już 95%, ale tym 5%, które przy takim nacisku zachowały, jak to nazwał, „alkoholowe dziewictwo”.
Piją ci, których rodzice nie piją, piją i ci, którzy są DDA. 60%, bo im się to podoba. 15%, bo to zmniejsza poziom stresu. 22% zaczyna pić z powodu tego, że piją koledzy. Młodzi ludzie w wywiadzie mówią, że w towarzystwie „grzech nie wypić”. Zrzucają się na alkohol, więc potem piją po równo, choć są w różnym wieku. Podobno pijące dziecko nie potrafi ograniczyć się jedną dawką. W efekcie przyjmuje dozy, mogące zabić dorosłego. Podobno podrostki piją, dopóki nie skończy się alkohol. Drugą cechą charakterystyczną jest to, że, wcześniej czy później, podrostki zaczynają mieszać alkohol z narkotykami. To w związku z dążeniem do eksperymentowania. Podobno zawsze pierwszym krokiem do narkomanii jest alkohol.
Liczba pijących kobiet wzrosła w ostatnich latach 8 razy. Większość pije od dzieciństwa 9od 12 lat). Dziewczęta piją podobno więcej, niż chłopcy.
Aby spić dzieci, ceny są niskie na tyle, aby powstał dylemat: Kupić piwo czy coś na śniadanie. Padają słowa, że trwa wojna o to, aby zapić na śmierć młode pokolenie. Cała moc propagandy ukierunkowana na spicie ludzi. U młodych najpierw atakowane są serce i trzustka. Dwudziestolatek, pijący od dzieciństwa, psychologicznie upodabnia się do czterdziestolatka. Najniebezpieczniejsze jest to, iż młody człowiek czuje się zdrowy i nie da sobie nic wmówić, bo przecież czuje się dobrze. W miarę, jak brnie w alkoholizm, pojawiają się dreszcze, drętwienie rąk i nóg. W trzecim stadium jest już to, co widać u tych, którzy stoczyli się na dno. W trzecim stadium ludzie tak charakterystycznie chodzą, powoli, „szarpanymi” , malutkimi krokami. To już jest stadium nieuleczalne.
Wg danych Ministerstwa Obrony, z 10 poborowych dziewczęta mogą jeszcze pokładać nadzieję na 2. 8 to przyszli narkomani, alkoholicy. Picie przed 18 prowadzi do wzrostu ryzyka urodzenia uszkodzonego umysłowo dziecka.
Przede wszystkim alkohol niszczy mózg… Jeśli dziecko zaczyna pić, jego rozwój intelektualny ulega zahamowaniu. Następuje alkoholowe porażenie mózgu. Objętość mózgu się zmniejsza, rośnie ilość wody. Rodzice nie wiedzą o co chodzi. Myślą, że to okres przejściowy. Obniżaniu się intelektu towarzyszy formowanie się osobowości alkoholowej, z takimi cechami, jak zakłamanie, agresja, reakcje depresyjne, dewiacje seksualne, zawężenie i spłycenie zainteresowań, emocjonalna ordynarność… Nie ma krytycyzmu do swojej postawy. Podrostki myślą, że są normalni. Nastroje są zmienne, bez przyczyny.
10% mieszkańców internatów dla dzieci odebranych alkoholikom kończy życie samobójstwem, 40% zostaje alkoholikami, 40% przestępcami. Tylko 10% integruje się w społeczeństwo. Większość z nich miała dziadów z tzw. rodzin na poziomie. Dziadkowie często nie pili.
90% przestępstw młodociani dokonują pod wpływem alkoholu.
Autorzy programu przeprowadzili dwa eksperymenty. W jednym wszyscy młodociani (13 – 16 lat) kupili alkohol bez problemu. W drugim nikt nie zareagował, kiedy demonstracyjnie pili na ławce. W ciągu 3 godzin eksperymentu nikt im nie zwrócił uwagi.
Nawet alkoholik, któremu udało się pić, z powodu naruszenia procesów metabolicznych na zawsze jest alkoholikiem. Nie sposób tego wyleczyć. Może nie pić, ale tylko dopóty, dopóki nie spróbuje.
Kończy się film zdaniem, iż dziecko – alkoholik skazuje się na los człowieka, któremu nie udało się przeżyć swojego życia. Żyje, nie wiedząc po co, bez celu. Zostaje tylko jedno – picie…
Reasumując autorzy powtarzają: prawie 90% podrostków otwarcie pije na ulicach i w szkołach, alkohol jest ogólnie dostępny, dorośli nie reagują, 2/3 dzieci w wieku lat 13 pije, dziewczęta zaczynają pić wcześniej, niż chłopcy, kraj od 7 lat ma I miejsce w dziecięcym alkoholizmie. Jeśli nie zareaguje obecne pokolenie, to kolejne nie będzie sobie już w stanie z tym poradzić.
Ciekawe, jakie są dane dotyczące Polski…
Michal :: 2009-03-03 17:31 :: Komentarze
Nawet niewielkie ilości alkoholu powodują wzrost ryzyka raka.
Tekst źródłowy: http://portalwiedzy.onet.pl/4868,11127, … pisma.html
Wypijanie tylko jednego małego kieliszka wina dziennie istotnie zwiększa ryzyko wystąpienia częstych nowotworów - sugeruje największe z przeprowadzonych dotąd badań dotyczących związku między alkoholem i rakiem. Prawdopodobieństwo wystąpienia pewnych typów raka u kobiet pijących jeden kieliszek wina dzienne jest większe niż u abstynentek.
Odkryto, że jeden drink dziennie istotnie zwiększał ryzyko wystąpienia raka piersi, wątroby i jelita grubego, a szacuje się, że w Wielkiej Brytanii przekłada się to na ponad 7000 dodatkowych przypadków raka.
Naukowcy z Uniwersytetu w Oksfordzie uważają, że odkrycie to, które jest częścią badania Million Women Study, dowodzi jasno, że regularne spożywanie nawet niewielkich ilości alkoholu może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia.
Naomi Allen, epidemiolog zajmujący się częstością występowania nowotworów, która prowadziła badanie, wykorzystała dane medyczne, by zidentyfikować przypadki raka w grupie 1 280 296 kobiet w wieku średnim. Wśród kobiet, które piły alkohol, jego średnie spożycie wynosiło jedną jednostkę alkoholu dziennie, co stanowi równowartość jednego małego kieliszka wina lub 8 gramów czystego alkoholu. Pół litra piwa jest równe około dwóm jednostkom. Bardzo niewiele kobiet spożywało więcej niż trzy drinki dziennie.
W okresie siedmiu lat u 68 775 kobiet rozpoznano raka. Podczas gdy alkohol zdawał się zmniejszać ryzyko wystąpienia pewnych rzadkich nowotworów takich jak rak nerki, chłoniaki nieziarnicze czy guzy tarczycy, zwiększał zagrożenie innymi rodzajami nowotworów.
Na każdy tysiąc kobiet regularnie pijących alkohol raz dziennie występowało w skali roku 11 dodatkowych przypadków raka piersi, jeden dodatkowy przypadek raka jamy ustnej oraz jeden dodatkowy przypadek raka jelita grubego. Liczba rozpoznań raków przełyku, gardła i wątroby wzrosła o dodatkowe 0,7 przypadku na tysiąc kobiet rocznie. Wzrost ryzyka raka był jednakowy bez względu na to, czy kobiety piły wino, piwo, alkohole wysokoprocentowe, czy też różne trunki.
- W Wielkiej Brytanii liczba rozpoznawanych co roku przypadków raka piersi, wątroby, jamy ustnej i gardła łącznie wynosi około 118 na 1000 kobiet. Wypijanie jednego drinka dziennie spowoduje 15 dodatkowych przypadków raka na 1000 kobiet do 75. roku życia [rocznie] – tłumaczy Allen.
Picie alkoholu dwa razy dziennie podwoiłoby liczbę dodatkowych przypadków do 30. Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie „Journal of the National Cancer Institute”.
Palenie tytoniu jest nadal najsilniejszym samodzielnym czynnikiem rakotwórczym, któremu przypisuje się około jednej trzeciej diagnozowanych przypadków raka. Uważa się, że dieta i czynniki z nią związane, takie jak otyłość, stoją za kolejną jedną trzecią nowotworów, w tym zaś sam alkohol przyczynia się do około 5 procent wszystkich raków.
- Od rządu i resortu zdrowia zależy zmiana wytycznych zdrowia publicznego, jednak biorąc pod uwagę, że jest to największe badanie na świecie dotyczące tego problemu, oczywistym jest, że nawet niskie spożycie alkoholu, które nie wydaje się czymś istotnym zwiększa ryzyko raka, a większość kobiet jest tego najprawdopodobniej nieświadoma – tłumaczy Allen.
- Spożycie alkoholu ma mniejszy wpływ na częstość występowania nowotworów niż palenie, ale mimo to ma i tak ogromne znaczenie i jest tym czynnikiem, który ludzie mogą zmodyfikować, jeśli tego chcą. Ludzie muszą wiedzieć, że powoduje to wzrost zagrożenia rakiem, aby mogli podjąć odpowiedzialne działania – dodaje.
W artykule redakcyjnym towarzyszącym publikacji badania Michael Lauer i Paul Sorlie z Narodowego Instytutu Serca, Płuc i Krwi w Maryland napisali: „Z punktu widzenia ryzyka wystąpienia raka przesłanie tego badania nie może być bardziej wyraźne. Nie ma takiego poziomu spożycia alkoholu, który można by uznać za bezpieczny”.
- Wiemy o tym, że nadużywanie alkoholu zwiększa zagrożenie szeregiem nowotworów. To najnowsze badanie pokazuje, że nawet relatywnie niskie spożycie alkoholu podnosi ryzyko u kobiet… Im bardziej ograniczymy spożycie alkoholu, tym bardziej zmniejszymy zagrożenie rakiem – uważa Sara Hiom z brytyjskiego Cancer Research.
Annihilator :: 2009-03-02 09:41 :: Komentarze
Z serii - Wyznania abstynentki. Jestem introwertyczką.
Pewnego dnia na naszym abstynenckim forum pojawiło się ciekawe zagadnienie: czy typ osobowości (ekstrawertyk/introwertyk) ma jakiś wpływ na bycie/zostanie abstynentem. W tej mini ankiecie wzięło udział siedem osób. Sześć z nich zadeklarowało, że są lub mają bliżej do introwersji. Jedną z tych sześciu osób byłam ja. To ciekawe, bo nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, czy mój typ osobowości miał wpływ na podjęcie przeze mnie decyzji o abstynencji od alkoholu. W rzeczywistości jednak musiał mieć.
Jako nastolatka czułam się inna i wyobcowana. To nic odkrywczego. Nastolatki z zasady cierpią na pewną dychotomię – z jednej strony chcą być „takie jak wszyscy”, chcą mieć swoją grupę, do której przynależą, i z którą się utożsamiają, z drugiej jednak chcą się wyróżniać, być wyjątkowi, ale w taki sposób, by grupa tą wyjątkowość doceniła. Jeśli nasza inność jest z kategorii tej nieakceptowalnej, zostajemy pariasami społecznymi, na samym dnie nastoletniej hierarchii. Jesteśmy odludkami, dziwakami, kujonami, outsiderami. Byłam takim outsiderem.
Pamiętam, że w szóstej klasie podstawówki w pamiętniku napisałam, że nie rozumiem swoich rówieśników, którzy, by sobie nawzajem zaimponować, palą papierosy i piją alkohol kryjąc się w ciemnych zaułkach, czy innych tego typu niedostępnych miejscach. Lepiej teraz zająć się nauką, pisałam, wytyczyć plany, których osiągnięcie w przyszłości zapewni nam sukces i wtedy imponować.
Chciałam być osobą sukcesu. To był mój cel. W szóstej klasie szkoły podstawowej. Jednak z drugiej strony pragnęłam być częścią „towarzystwa”, tych wesołych, pewnych siebie dzieciaków, których wszyscy znają i lubią. Chciałam być taka jak oni.
Stałam się taka. W drugiej klasie liceum. Nie uwierzycie jak łatwo było tego dokonać. Zrobiłam coś niewiarygodnie głupiego i, ku swojemu zaskoczeniu, dzięki temu zostałam najlepszą przyjaciółką szkolnej gwiazdy. Miałam 17 lat, gdy zgodnie z normami mojej grupy, zaczęłam palić, chodzić na imprezy, często również pić. To było moje życie. Byłam lubiana i akceptowana. Ważna. Oczywiście nauka poszła w kąt. Moje cele przestały się liczyć. Teraz ja również byłam gwiazdą. Wszyscy mnie znali. Miałam to, do czego tęskniłam. Jednak wciąż coś mi dokuczało. Nie byłam jak ryba w wodzie. Wciąż czułam się nie na swoim miejscu. Dlaczego?
Musiało upłynąć kolejnych kilka lat, bym zrozumiała. Kilka lat, które spędziłam na porządkowaniu tego, co nabałaganiłam w okresie wczesnej dorosłości oraz na poznawaniu siebie. Te lata doprowadziły mnie do momentu, kiedy podjęłam decyzję o abstynencji. Łatwo mi było ją podjąć, bo dużo już o sobie wiedziałam. Wiedziałam, że nie jestem typem szalonej imprezowiczki. Nie znoszę siebie, gdy jestem nietrzeźwa, bo nie jestem wtedy sobą. Nie lubię tłumu, hałasu, nowych twarzy. Zwyczaje stadne ludzi mnie irytują. Gadka – szmatka drażni mnie do tego stopnia, że ostentacyjnie jej nie podejmuję. Lubię samotność, spokój, przyrodę, książki i filmy.
Gdy przy okazji czytania o inteligencji emocjonalnej poznałam słowo introwersja pomyślałam: tak, jestem introwertyczką. Jakie to proste i oczywiste. Gdybym znała tę prawdę dwadzieścia lat temu, może obyłoby się bez tych wielkich dołów, które zaliczyłam. Może nie garnęłabym się do towarzystwa się jak ćma do światła. Zaakceptowałabym swoją inność bez wartościowania jej jako coś gorszego. Albo i nie. Może niektóre rzeczy po prostu trzeba przeżyć, by móc zrozumieć? Może gdybym ich nie przeżyła dziś uważałabym, że coś mnie ominęło, że coś straciłam? To są moje koszty utraconych możliwości. Nie wiadomo, co by było gdyby... Może byłoby lepiej może gorzej. Faktem jest, że mamy tylko jedno życie i najlepsze co możemy zrobić, to zaakceptować siebie z całym dobrodziejstwem i ograniczeniami inwentarza, który w sobie nosimy.
PS. Dziś szukając w internecie informacji na temat zależności pomiędzy abstynencją i introwersją znalazłam stwierdzenie, że introwersja jest zaburzeniem osobowości, który należy leczyć farmakologicznie. A więc zdrowy człowiek to ekstrawertyk. Hmm. Co o tym myślicie koleżanki i koledzy abstynenci – introwertycy. Jesteśmy chorzy?
ren-ya :: 2009-02-15 19:58 :: Komentarze
Abstynencja też jest dla ludzi
Abstynencja też jest dla ludzi
Zostałam wyznaczona do napisania pierwszej abstynenckiej notki na tym abstynenckim blogu za sprawą “pierwszeństwa Stolicy”;) Muszę się postarać, ażeby godnie ją reprezentować i jednocześnie nie oszpecić bloga kiepską notką, która na domiar złego ma być pierwsza.
Pisanie o abstynencji i życiu abstynenta jest dosyć trudne dla mnie, ponieważ chciałabym uniknąć płytkiego gloryfikowania wstrzemięźliwości od alkoholu, które przecież spowoduje jeszcze większą niechęć do tego rodzaju stylu życia. Ktoś mi doradził, ażeby sylwetka piszącego sprawiała wrażenie zagubionej. Tak, zgodzę się z tym, iż abstynent, zwłaszcza młody (ja mam lat siedemnaście) może czuć się zagubiony w świecie, gdzie pijackie ekscesy oraz życie “od imprezy do imprezy” jest na porządku dziennym, zaś przyjaciół można mieć tylko do kieliszka. Gdy przestaniesz pić, gdzieś znikają, bo przecież jak tu się dobrze bawić bez alkoholu?
Ale dla mnie, abstynencja jest sposobem życia, poglądem, którego bardzo mocno się trzymam i który najbardziej manifestuję. Rzadziej mówię, że jestem agnostykiem niż abstynentką. W społeczeństwie, gdzie każdy uważa, że alkoholizm nie ma winowajcy, zaś sam akt picia jest niezwykle głęboko zakorzeniony w naszej kulturze, zdania “Nie piję, jestem abstynentem” czy “Nie piję, bo nie lubię” wgniatają w ziemię wielu ludzi, zwłaszcza młodych. U jednych taka wypowiedź budzi skryty podziw, u innych specyficzną agresję, która natychmiast zostaje skierowana do abstynenta, bo “z kumplami się nie napijesz?”. Najbardziej śmieszy mnie zdanie “Wszystko jest dla ludzi”. Jak słusznie jeden z Forumowiczów zauważył, to najgłupszy slogan jaki mógł wymyślić człowiek. Co wynika z tego, że “alkohol jest dla ludzi”? Skoro wszystko jest dla nich, to abstynencja chyba też, prawda? Mamy mały paradoks;)
Takie słowa wypowiadają ludzie, którzy nigdy nie mogliby być Twoimi przyjaciółmi, bo Twoi przyjaciele akceptują to, że nie pijesz. Moi akceptują, więc wcale nie jestem “biednym, zagubionym abstynentem”, ponieważ znalazłam swoje miejsce w tym społeczeństwie, nie ulegam wpływom innych, trzymam się swoich zasad. Abstynencja wiąże się z dużą asertywnością, stąd też ciężko mówić o “bólu istnienia” spowodowanym alkoholową wstrzemięźliwością. Tak, wielu myśli, że jesteś lamusem i ciotą, bo nie pijesz, że nie umiesz się bawić. Ale czy to ważne, skoro nigdy nie będą Twoimi przyjaciółmi? Po co się stresować? Dostatecznie dużo mamy w życiu stresorów, ażeby dokładać sobie ich więcej, zwłaszcza takich nic nie znaczących. Zresztą, czemu masz słuchać ludzi tak mało kreatywnych, którzy nie potrafią wymyślić innego sposobu na zabawę, aniżeli picia? Tacy tylko hamują rozwój;)
Przypomniał mi się mój Sylwester, którego spędziłam w gronie studentów. Nie pili dużo, było bardzo kulturalnie i nie mieliśmy problemu z dobrą zabawą, bo kalambury i Twister wymiatają;)
Na osiemnastkach, gdzie jest alkohol, również można nie pić, a przy tym wspominać miło ten czas. Na imprezie swej koleżanki nie dotknęłam napojów wyskokowych, a była to dla mnie udana zabawa. To świadczy o tym, że jestem naprawdę kreatywna, a przede wszystkim jestem nadal człowiekiem. Ba! Na dodatek normalnie funkcjonuję w społeczeństwie, a co gorsza, moje życie towarzyskie jest całkiem udane! Czy ja nie umiem się bawić?
Szpon :: 2009-02-13 23:15 :: Komentarze


